Hinomaru to inicjatywa, która pojawiła się w fandomie dość nieoczekiwanie. W momencie, w którym konwenty kwitną i przyciągają ogromną ilość sympatyków mangi i anime pojawia się grupa ludzi, która mówi 'konwenty powinny wyglądać inaczej'. Zaczynają powoli - najpierw cosplay 2.0, później projekt fotostudio. W końcu przychodzi czas na pierwszą imprezę zorganizowaną pod przywództwem Hinomaru. Mowa oczywiście o konwencie HAX-1 czyli Hinomaru 1st Anniversary eXperimental.
Skąd taka dziwna nazwa? Otóż konwent został zorganizowany pod pretekstem pierwszych urodzin inicjatywy Hinomaru i z założenia miał być inny, eksperymentalny. Jak to wyszło? Całkiem przyzwoicie, można nawet powiedzieć, że dobrze.
Impreza odbywała się w miejscu bardzo dobrze znanym z innych konwentów, mianowicie w krakowskim Solvayu. Zalety i wady tego budynku poznano już dawno, także organizatorzy mogli odpowiednio przygotować konwent pod miejsce. Tą relację napiszę w trochę inny sposób. Otóż przyjrzymy się po prostu temu co wyszło HAXowi na plus, a co na minus. Tak więc zapinamy pasy i jedziemy!
Na plus:
* Ładny identyfikator zawieszany na konwentowej smyczy, która dołączana była za friko przy wejściu. Jak dla mnie super pomysł z jedną małą wpadką. Identyfikatory lubiły bardzo często "uciekać" ze smyczy, przez co część uczestników najzwyczajniej w świecie wróciła z konwentu bez pamiątki w postaci IDka. Jedni zgubili w pobliskim hipermarkecie, inny w czasie szaleństw na scenie, a jeszcze inni ... w sumie nawet nie wiedzieli gdzie i kiedy.
* Przyzwoity informator. Trzymał poziom tegorocznych konwentów, natomiast odbiegał jednak jakością od tego z Funekai'a (jak dla mnie tegoroczny numer 1). Innowacją był sposób czytania informatora - z prawej na lewą (czyli na tzw. modłę japońską). Z jednej strony fajny eksperyment, z drugiej strony nie do końca wygodne rozwiązanie, które czasem bardziej przeszkadzało niż sprawiało radochę. W ostatecznym rozrachunku wychodzi jednak na plus.
* Każdy uczestnik dostawał okolicznościową kartę do gry Convention. Dla większości to niestety tylko miła pamiątka, bo ilość graczy nie jest raczej zbyt wysoka.
* Eventy sceniczne zamiast ciągłych projekcji anime. Nic dodać nic ująć. W końcu sala główna (vel. kinowa) została przeznaczona na coś innego niż projekcje anime i cosplay. Wiele atrakcji odbyło się w tym miejscu (warto choćby wspomnieć o eventach DDRowych, Rozmowach w Toku czy Kole fortuny) i trzeba przyznać, że był to chyba strzał w dziesiątkę. W końcu main room tętnił życiem nie tylko w trakcie cosplayu czy karaoke.
* Oficjalny i ogólnodostępny grill. Kolejna próba zintegrowania i, przy okazji, nakarmienia uczestników konwentu. Niestety pogoda troszkę przeszkodziła w realizacji tego pierwszego, natomiast głodny chyba nikt nie chodził. Z powodu braku wolnych ławek trzeba było jeść na stojąco. Mimo to "zeszło" około 150 kiełbasek, kilka chlebów, mnóstwo papierowych talerzyków i widelców.
* Urodziny Hinomaru czyli ciasto dla wszystkich. Zjeść o północy PRZEPYSZNE ciasta, ciasteczka i inne słodkości to prawdziwy dar dla wygłodniałego i zmęczonego konwentowicza. O dziwo po wszystkim zostało trochę smakołyków. Albo ciasta były tak sycące, albo uczestnicy po prostu zachowali się na tyle kulturalnie, że nie brali ile się dało tylko chcieli zostawić też trochę dla innych. Wierzę w tę drugą wersję, co bardzo mnie cieszy.
* Sala poduszkowa była idealnym miejscem jeśli chciałeś odpocząć i przy okazji posłuchać ciekawych paneli czy wziąć udział w konkursie. Szkoda tylko, że tytułowych poduszek było tak mało.
* DDR na korytarzu i nastawienie na nowych graczy było kolejnym dobrym pomysłem. W końcu początkujący gracze mogli tańczyć do woli.
* Karaoke tradycyjnie już prowadzone przez Dera zgromadziło pokaźną grupę uczestników jak i widzów. Wszystko skończyło się wspólną zabawą na środku sceny.
* Na cosplayu nie byłem - jednak osoby, które były, potwierdziły, że wyszedł zdecydowanie na plus.
Na minus:
* Sala konsolowa była niestety niewypałem. Sami przywieźliśmy do niej trochę sprzętu, ale brak większej ilości telewizorów oraz obsługi spowodował, że console room można uznać za jedną z większych wpadek w trakcie HAX-1. Warto zaznaczyć także, że nie odbył się ani jeden turniej konsolowy.
* Cichy sleeping room jest pomysłem znakomitym, niestety jego wykonanie było wielce niezadowalające. Sala ta czynna była dopiero późno w nocy a kończyła swoją działalność wcześnie rano. Prócz tego dochodziły do niej hałasy z odbywającego się niżej horror party. Miejmy nadzieję, że następnym razem projekt ten będzie lepiej zrealizowany, gdyż moim zdaniem jest bardzo potrzebny.
* Małe zmiany w planie, ale to już chyba tradycja na wszystkich konwentach.
Gdzieś po środku:
* Ilość uczestników była niestety trochę za mała. Co prawda spowodowało to zwiększenie ilości miejsca, jaka przypada na jednego uczestnika, jednak przykre są sytuacje, gdy na niektóre atrakcje nikt nie przychodzi. Sto, może sto pięćdziesiąt osób więcej i byłoby znacznie lepiej. Miejsca nadal było by dużo i nie groziłby nam ścisk, a od razu wytworzyłaby się lepsza atmosfera. Do przemyślenia następnym razem.
* Full Convention Duel był pomysłem ciekawym (bynajmniej nie super nowym), ale niestety nie spełnił podstawowego zadania - ludzie nie integrowali się jak założyli sobie to organizatorzy. Kolejna rzecz do poprawienia na przyszłość.
Jak widać w powyższym wypunktowaniu konwent nie wypadł źle. Oczywiście da się zauważyć wpadki, obsuwy itp, ale który konwent ich nie ma? Całość wypadła jednak zdecydowanie na plus. Jest tylko jedno "ale". Ciężko powiedzieć, aby ten konwent wnosił wiele nowego. Większość rzeczy była sprawdzonymi standardami, zrealizowanymi trochę inaczej. Także HAX nie był aż tak bardzo eksperymentalny, jak go zapowiadano. Był natomiast jednym z lepszych "normalnych" konwentów jakie odbyły się w tym roku. Znakomita atmosfera sprawiła, że na pewno wielu uczestników zapamięta tę imprezę na długo. Kolejna edycja już została zapowiedziana. Oczywiście na kolejne, drugie już urodziny Hinomaru!
Ale za rok raczej powinienem sie pojawic ;)
Miał być tylko 1 stanowisko DDR i 1 stanowisko PIU, ale z problemów organizacyjnych PIU nie dotarło, więc ultrastar stanął obok DDRa
