Magnificon VII – W pogoni za Mokonem

Siódma edycja krakowskiego konwentu Magnificon odbywała się tym razem w Zespole Szkół Ogólnokształcących Integracyjnych nr 3 w Krakowie im. Juliana Aleksandrowicza.

Długo zastanawiałem się nad przyjazdem, gdyż pierwsza rzecz, która skutecznie mnie od tego odciągała, była strona internetowa. Nie chodzi mi o samą oprawę graficzną, gdyż dla mnie najważniejsza jest obsługa i łatwość w znalezieniu interesujących informacji. Niestety tutaj się zawiodłem – strona była mało czytelna i znalezienie czegoś więcej niż ogólniki graniczyło z cudem. Dział opisujący dojazd do szkoły, w której odbywał się konwent był mało czytelny, dział z atrakcjami też nie powalał na kolana. Jako że spóźniłem się z oficjalnymi rezerwacjami, żeby otrzymać wejściówkę postanowiłem poprowadzić jedną z atrakcji.
Z początku nie było to łatwe, gdyż odniosłem wrażenie, że w ekipie Magnificonu panuje lekka dezinformacja. Co więcej nawet potem miałem problemy z ustaleniem kto prowadzi daną atrakcję. Nie wróżyło to dobrze. Przed samym wyjazdem zaniepokoiło mnie najbardziej to, że nawet na dzień przed konwentem nie został udostępniony chociaż ramowy plan atrakcji wraz z rozpiską godzinową. De facto jechałem prowadzić atrakcje i nawet nie miałem informacji kiedy będzie się ona odbywać.

Mimo kiepskiej informacji lokalizacyjnej bez większych problemów udało nam się trafić do konwentowej szkoły. Już z zewnątrz zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W oczy rzucały się dwie ogromne sale gimnastyczne oraz naprawdę duży budynek szkoły.
Przed wejściem do szkoły spotkaliśmy... członków ekipy organizacyjnej, którzy nie mogli dostać się do środka budynku. Część z nich wchodziła i wychodziła ze szkoły otwartym oknem w szatni, był to kolejny znak zapowiadający wielką klęskę. Po pewnym czasie szkoła została otwarta i mogliśmy rozłożyć się z bagażami oraz odpocząć chwile po podróży. Już przy samym wejściu byłem naprawdę zaskoczony wnętrzem szkoły. Przestronny hol, który był miejscem wręcz idealnym dla wszystkich zainteresowanych wystawców, multum sal i bardzo dużo dodatkowej przestrzeni. W oczy rzucał się niestety także panujący wszędzie chaos.
Nikt nie był w stanie dać nam identów dla vipów lub helpowych, które według mnie powinny być przygotowane i rozdysponowane w większości jeszcze przed rozpoczęciem konwentu. Problematyczne było także uzyskanie podstawowych informacji gdzie co jest. Zdobycie informatora na 3 godziny przed konwentem graniczyło z cudem.
Orgowie i helperzy, czy twórcy atrakcji oraz kilku uczestników byli nie do odróżnienia i nie posiadali żadnych oznaczeń. Jak się później okazało nawet identyfikatory nie rozwiązały tego problemu, bo wyglądały niemal identycznie. Jedynym sposobem odróżnienia były dwukolorowe wstążki, które informowały tylko o tym, czy ktoś jest zwykłym uczestnikiem, czy kimś związanym z organizacją.

Około godziny 8 przed szkołą zaczęła formować się kolejka uczestników. Organizatorzy przewidzieli kilka stanowisk z akredytacja i widać było, że szybkie wpuszczenie uczestników było sprawą priorytetową. Osobiście obawiałem się, że przygotowany podział konwentowiczów według nazwisk wprowadzi zamęt i powtórzona zostanie wpadka z Ecchiconu, ale organizatorzy bardzo sprawnie przeprowadzili rejestrację uczestników i po niespełna dwóch godzinach kolejka została całkowicie rozładowana. Niestety w środku na wielu czekała niemiła niespodzianka. Zapowiadana wcześniej rezerwacja sleep roomów w ogóle się nie sprawdziła i nie była przestrzegana. Mimo wcześniejszego zaklepania sobie sali, w pomieszczeniu natrafiało się na inne osoby, które trzeba było wypraszać lub szukać innej sali. Bardzo pozytywnie odebrałem przekształcenie jednej z sal gimnastycznych na olbrzymiego sleepa, w którym pomieścić się mogło nawet kilkuset uczestników. Dzięki temu wszyscy mieli gdzie spać i ludzie śpiący na korytarzach byli zjawiskiem prawie niezauważalnym.
Kiedy w końcu udało się 'zakwaterować' w odpowiedniej sali przyszedł czas na obchód szkoły. Nie wiele myśląc sięgnąłem po informator konwentowy i... moim oczom ukazał się po raz kolejny kompletny chaos. Plan budynku i numeracja sal była trudna do rozszyfrowania, trafienie w odpowiednie miejsce trwało trochę czasu. Część z zainteresowanych nie uczestniczyła w atrakcjach odbywających się już od godziny 11, gdyż zwyczajnie mieli problem z trafieniem do sali, w której dana atrakcja się odbywała. Kolejnym minusem był zupełnie nieczytelny plan konwentu, podzielony na kilka części, umiejscowiony na różnych stronach w informatorze. Ciężko było szybko odszukać kiedy i gdzie odbywa się interesujący panel, czy konkurs.

Bardzo dobrze zostały rozplanowane sale dla gier muzycznych. Mimo że znajdowały się zaraz obok siebie nie zagłuszały się nawzajem i można było bez problemu pośpiewać na Ultra Starze lub poskakać na matach tanecznych. Duży plus za zorganizowanie dwóch sal z matami do DDR oraz PIU. Dzięki temu fani zarówno jednej, jak i drugiej gry mogli bez przeszkadzania sobie poskakać. Wszystkie pomieszczenia z grami muzycznymi były przestronne i dobrze wietrzone, przez co mimo dużej ilości przebywających i aktywnie uczestniczących w zabawie konwentowiczów nie przekształciły się one w strefę radioaktywną. Wpadką okazał się niestety Games Roomu. Uczestnicy mogli zmierzyć się w takie gry jak: warcaby, bierki, Monopol, Super Farmer. Zaopatrzenie sali gier wołało o pomstę do nieba, przez co sala została przez konwentowiczów wykorzystana do zabawy w kalambury. Kolejnym niemiłym zaskoczeniem była konsolówka. Widać było, że została przygotowana na ostatnią chwilę i bez jakiegokolwiek przemyślenia. Nie przypominam sobie konwentu, na którym jedna z najbardziej okupowanych sal posiadała w swej ofercie 3 konsole. Z drugiej strony na ogromną pochwałę zasługuje przygotowanie Main'a. Sala była przestronna, wszyscy zainteresowani mieli miejsce do siedzenia lub stania, nie było tłoku. Profesjonalna scena, oświetlenie i nagłośnienie robiły wrażenie i przyczyniły się do bardzo dobrego zorganizowania karaoke oraz Cosplayu. Widać było, że te atrakcje były dla organizatorów najważniejsze i przygotowane były z dużą dokładnością. Do żadnych atrakcji odbywających się na Main'ie nie można się przyczepić.

Kolejną ważną sprawą, o której muszę wspomnieć to ogólny porządek na terenie konwentu, albo właściwie jego brak. Żadnej ekipy sprzątającej nie dało się dostrzec na terenie, kosze na śmieci i worki zapełniły się w kilka godzin i nie były systematycznie wymieniane. Odpadki dosłownie wychodziły na korytarze, z sal i nie rzadko zdarzało się kopnąć kubek po chińskiej zupce przechodząc korytarzem. Niestety toalety również okazały się wielką klapą. Na podłodze syf i brud. Zupełnie jakby organizatorzy nigdy nie widzieli na oczy mopa. Pisuary przeciekały i bardzo szybko podłoga zalana była nieczystościami. Do ubikacji wchodzić trzeba było w kaloszach, i uważać na każdy swój krok. W kabinach zawsze brakowało papieru, nie było mydła ani ciepłej wody, o ręcznikach do rąk nie wspominając. Prysznice również nie zachwycały. Mimo że było ich kilka to znajdowały się w jednym pomieszczeniu. Bez żadnych wydzielonych kabin. Jedyny prysznic z oddzielnym pomieszczeniem niestety nie posiadał oświetlenia. Spowodowało to kiepska przepustowość i do 4 prysznicy najczęściej wchodziły 1-2 osoby.

Podsumowując - konwent nie zachwycał. Bardziej przypominało to wielkie spotkanie znajomych, a nie imprezę która odbywała się już po raz siódmy. Przed ekipą stanęło poważne zadanie, któremu niestety w mojej opinii nie sprostali. Z przyjaciółmi można spotkać się przy wielu okazjach, a wielu uczestników przyjechało właśnie dla paneli, prezentacji czy konkursów. Oferta atrakcji oraz poziom wykonania wielu z nich pozostawiał niedosyt i zawód. Podczas samego cosplayu nie odbywały się praktycznie żadne atrakcje, przez co część konwentowiczów zorganizowała sobie przed szkołą grilla, aby nie umrzeć z nudów. Szkoła, w której odbywała się cała impreza, miała olbrzymi potencjał, ale niestety nie zostało to wykorzystane. Konwent wypadł miernie i gdyby nie ludzie, dla których się pojawiłem nie zdecydowałbym się na przyjazd. Przed nami kilka miesięcy pustyni konwentowej i następne takie wydarzenie będzie odbywać się dopiero w czerwcu. Miejmy nadzieje, że kolejne konwenty unikną podobnych uchybień i niedociągnięć i nie będzie już nad nimi ciążył duch pamiętnego Mokonu...

LapKom

Skomentuj ten artykuł
Komentarze:
Edek , 10.04.2009, 16:22:25
avatar
W całym artykuje nie ma ani słowa o atrakcjach [panele, konkursy]. Czyżby autor nie był na żadnej , prócz swojej? Bo tekst sugeruje jakoby przeszedł się tylko po terenie konwentu i zajrzał tu i tam.
AvantaR , 10.04.2009, 22:02:08
avatar
Moim zdaniem porównywanie Magnificonu VII do Mokonu to istne nadużycie. Nawet jakby konwent był kijowy (a moim zdaniem nie był) to nie można go porównywać do kijowego konwentu, który poległ głównie przez matactwa.

A co do atrakcji na cosplayu. Szczerze mówiąc to nawet nie patrzyłem co jest wtedy w planie. Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy grilla, wuszty i mogliśmy spędzić trochę czasu wśród znajomych bez tłumu ludzi. Wszystkim to polecam, gdyż cosplay to najlepszy moment na krótki odpoczynek od konwentu :)
AvantaR , 10.04.2009, 22:35:38
avatar
A co do pryszniców to już ewidentne czepianie się. Ile pryszniców było na Mokonie? Zero. Tutaj było ich chyba 16? (sam widzialem na oczy na pewno 8)

My weszliśmy w 6 osób i nie było problemu. Trzeba ludzi edukować, że jak facet zobaczy puloka od innego faceta to naprawdę nic strasznego. BA! Wszyscy mamy to samo!
Abarai-kun , 12.04.2009, 13:31:19
Prysznicy nie było zaznaczonych w informatorze - porazka ! Kumpela chciała umyć włosy i wolała prysznic od umywalki .

Zadnej sali do AMV . Minus . Panel o AMv o 8 rano to jakies przegięcie ! Nawet nie polazłem , nie mam ochoty dyskutowac o AMV , chce je ogladac :D

Atrakcje podczas cosplayu ... Dzieki za ch_lerne zamkniecie przejscia do Anime roomu !!! Jak sie miałem dostać do interesującej mnie atrakcji :/

A plusów było sporo ^______________________^
NATcon